czwartek, 25 stycznia 2018

Pomysły się kończą

Dzisiaj, znowu, ja w swojej klasycznej odsłonie, czyli krytykująca stardoll. Bo lubię.
Być może tylko to obecnie lubię w stardoll.

Proszę Państwa, oto to coś:
Kolejne, po zagryzanej wardze, mega sexy i edgy usta.
Na mojej lalce to "cudeńko" prezentowało się jeszcze gorzej, ale nie wiem, czy na jakiejkolwiek wyglądało dobrze.
Piękna sklejka w paintcie ze zdjęć znalezionych na szybko:

Mniejsza o to, że usta wyglądają tak pięknie, jak widać. Główny problem jest w czymś innym.



To nie pierwszy raz, gdy zamiast do salonu piękności trafiają one do sklepu z biżuterią i jako biżuteria są katalogowane. Chcesz inny kolor? Musisz dokupić. Po co w takim razie kosmetyki?
Nowa fryzura? Dokup. Niektórym nie można nawet zmienić koloru.
Nowe usta, brwi? To samo.
Gotowy makijaż oka jako jedyny mi nie przeszkadza, bo często jest to efekt, jakiego nie można uzyskać przy pomocy stardollowych kosmetyków.
Ale, z kolei, rysy twarzy też trzeba sobie dokupić, a przecież stardoll mógłby (i w sumie powinien w końcu) dodać nowe funkcje, elementy do salonu piękności.
Opcja cieniowania do ustawienia tak łatwo jak kształt twarzy, oczu - wystarczy zarezerwować ją dla SS, czy też Royalty i już by hajs z doładowań wzrósł.

A w międzyczasie nową kolekcję reklamuje Voldemort w peruce:

3 komentarze: